125

Czy półroczne dziecko potrafi zamienić się w terrorystę, by zacząć nami manipulować?

Znacie to zapewne.. bezradność i bezsilność, kiedy dziecko znowu domaga się uwagi, płacze, pomimo tego, że jest najedzone i przebrane. Mało tego, podsuwanie kolejnej zabawki również nic nie daje. Dziecko kwili, marudzi, płacze – ewidentnie domaga się naszej uwagi, czułości, bliskości, bawienia się z nim i nierzadko również noszenia na rękach. Ale czy możemy mówić o świadomym zatruwaniu rodzicom życia? Czy to manipulacja?

Czy półroczne dziecko potrafi zamienić się w terrorystę,  by zacząć nami manipulować?

125

Spotkałam się z tym pytaniem na jednym z forum dyskusyjnych, w których bardzo chętnie uczestniczę. I przyznaję, że dużo o tym myślę (i myślałam przy półrocznej Natalce).. czytałam, obserwowałam, analizowałam i mogę się podzielić kilkoma spostrzeżeniami w tej kwestii.

Zacznę od odniesienia się do jednego z pierwszych komentarzy z forum: „życie całego domu nie powinno być podporządkowane dziecku, bo wychowasz egoistę”. Myślę, że decydując się na dziecko decydujemy jednocześnie, że chcemy podzielić się sobą z nowym człowiekiem, dać mu siebie i pomóc w rozwoju. Półroczne dziecko nas potrzebuje i opiera swoją naukę i rozwój głównie na zaspokojonym poczuciu bezpieczeństwa. Miłości nigdy za wiele, przytulania i bliskości. To właśnie ta bliskość pozwala mu się odnaleźć w ogromie otaczającego świata, który musi poznać i nauczyć się w nim funkcjonować.

Niepokoje, zmiany nastroju, niecodzienne zachowania naszego dziecka potęguje niezaspokojona potrzeba bliskości i strach przed nieznanym. Każda zdobywana umiejętność jest tym „nieznanym”.  Jednocześnie jest tym, co dziecko fascynuje – jest nowa, ciekawa i przede wszystkim daje nowe możliwości. Zatem nie ma się co dziwić, że maluch nagminnie126 chce ją ćwiczyć jak najwięcej. Właśnie w okresie zdobywania nowych umiejętności dziecko będzie wymagało od nas, byśmy umożliwiali mu doskonalenie ich, ćwiczyli razem z nim i wciąż motywowali (lub nawet nagradzali – uśmiechem, brawami, każdym och i ach!). To właśnie nasze wsparcie i pomoc sprawia, że dziecko czuje się spełnione.  Zupełnie odwrotny skutek daje hamowanie rozwoju, które nieświadomie często popełniamy. Wiem, że to trudne, bo nagle trzeba przeorganizować całe swoje życie, ale w końcu – to nasze dziecko – chcemy go wspierać prawda? Nie dam sobie wmówić, że dziecko „manipuluje” rodzicem. Jedyne co wyraża, to swoje potrzeby. Bo tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb (w tym właśnie potrzeba bliskości) daje mu poczucie spełnienia na tym etapie życia. Oczywiście przyjmujemy, że każde dziecko jest inne i każde będzie miało inne nasilenie konieczności zaspokojenia tych potrzeb.

Myślę też, że warto wprowadzać zasady, ale trzeba być na tyle elastycznym, by potrafić je dostosować do potrzeb.

I nie jest wcale tak, że jeśli teraz tulimy dziecko, pozwalamy mu spać przy sobie (jeśli tego naprawdę potrzebuje) lub nosimy i kołyszemy je na rękach, to w przyszłości nie da nam żyć, będzie manipulowało nami i nie damy sobie rady. Nie – to dziecko, które dostanie od nas tyle ile potrzebuje – będzie po prostu szczęśliwym i kochanym dzieckiem. A swoją dojrzałość emocjonalną i umiejętności na pewno buduje na poczuciu bezpieczeństwa i spełnionych potrzebach.

Dlaczego dziecko marudzi i nie wykazuje zainteresowania zabawkami, 123które mu podsuwamy? – prawdopodobnie (o ile inne życiowe potrzeby są zaspokojone) – zdobywa nową umiejętność, którą koniecznie chce ćwiczyć, ale nie potrafi sobie sam z tym poradzić. Jeśli chcemy mu pomóc, musimy mu umożliwić te ćwiczenia – będąc z nim, bawiąc się, ucząc, zabawiając, zaciekawiając, dostosowując przestrzeń do jego potrzeb, podsuwając nowe rozwiązania, pokazując nowe – inne niż do tej pory przedmioty (odsyłam do zapoznania się z naszymi propozycjami zabaw dla dzieci w wieku 6-9 miesięcy).
… z tym marudzeniem jest trochę tak, jak u nas, kiedy napotykamy jakieś trudności, np. gdy czujemy się bezsilni jak dziecko domaga się bezustannie naszej uwagi, a jednocześnie czekają na nas obowiązki niecierpiące zwłoki, lub gdy chcemy mieć po prostu „chwilę dla siebie”. Z tym, że dziecko nie jest w stanie wytłumaczyć sobie, że jeśli poczeka, to dostanie to, czego pragnie. Dziecko żyje tu i teraz. Dopiero pozna świat przyczynowo – skutkowy i nauczy się samodzielnego rozwiązywania problemów na dalszych etapach rozwoju.
Tymczasem na razie ma NAS – nasz czas, naszą miłość i nasze pomysły na spędzanie tego czasu.

Czy zatem półroczne dziecko potrafi manipulować? – owszem! Potrafi.. Wspaniale manipuluje przedmiotami w zasięgu swoich rączek i nóżek, i nadal będzie doskonaliło tę umiejętność.

Jeśli następnym razem użyjecie sformułowania że „dziecko wchodzi Wam na głowę”.. mam nadzieję, że będzie to opis takiej sytuacji:

124

… a nie twierdzenie o bystrej manipulacji rodzicem.

An.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.