tło

Książki inne niż wszystkie – Herve Tullet

Książki Herve Tullet’a z pewnością nie należą do tych,  które  przeczytamy z dzieckiem raz i odstawimy na półkę. Ich sekret polega na tym, że wciągają do wspólnej zabawy zarówno dziecko, jak i dorosłego czytającego książkę. 4Dzięki temu umożliwiają pogłębienie więzi z własnym dzieckiem.

Szczególnie polecam je dzieciom, które nie przepadają za książkami i szybko się nimi nudzą. Wychowywanie do czytania jest procesem. Trzeba tu i czasu, i kreatywności, i cierpliwości. Być może to właśnie inspirujące pomysły Herve Tullet’a sprawią, że książki staną się „najlepszym przyjacielem” Waszych maluchów.

Gwarantuję, że Wasze dzieci chętnie będą po nie sięgały. Są one bowiem inne niż wszystkie!

Wyjątkowe.

„Naciśnij mnie”DSC_0037

 

To książka o magii kolorowych kropek. Niby niepozorna – a drzemie w niej ogromny potencjał.  Jest interaktywna, absorbująca i gwarantuje świetną zabawę.

Wszystko zaczyna się bardzo prosto. Biała kartka, a na jej środku żółta kropka.
„Naciśnij na żółtą kropkę i przewróć stronę”, głosi napis na dole. Odruchowo wykonujemy polecenie.
Przewracamy stronę, i naszym oczom ukazują się tym razem dwie żółte kropki. „Świetnie! A teraz jeszcze raz naciśnij na tę samą żółtą kropkę…”. Wierzcie mi, nie idzie się oprzeć przyciskaniu.

Strona za stroną, odkrywamy nowe polecenia. Rodzic oddaje swój głos narratorowi, który podpowiada, jak wydobyć super zdolności: teraz naciśnij, teraz potrząśnij, dmuchaj, przewróć, a potem zobacz, co wyprawiają nasze kropki. Czego jeszcze nie robiliśmy? A, nie dmuchaliśmy! To do dzieła, dmuchamy ze wszystkich sił!  A potem klaszczemy i obserwujemy, co się stanie. Wszystkie nasze działania powodują, że kropki dosłownie ożywają na kartkach książki.

DSC_0043 DSC_0048 DSC_0045

Książka zainteresuje dzieci w wieku około dwóch lat wzwyż. Mój niespełna dwuletni syn radzi sobie doskonale z prawie wszystkimi poleceniami, pomagam mu jedynie wtedy, gdy trzeba liczyć lub zgadnąć, które kropki zmieniły swoje miejsca.

Książka zachwyca swoją prostotą i jest niezwykle łatwa w odbiorze dla dziecka. Sami możemy pokusić się o zrobienie czegoś podobnego w domu. Jej wyjątkowość polega na tym, że zmusza nas do wspólnej zabawy, do spędzenia czasu razem. I o to chodzi!

„Kolory”

DSC_0029

Tym razem mieszamy, pocieramy, malujemy na sucho. Kolory zmieniają się jak zaczarowane, a dziecko nie może oderwać paluszków od stron. Z tej książki nasz maluch dowie się, że z połączenia żółtego i niebieskiego powstaje zielony. To tu dziecko zobaczy, że za pomocą białej farby może z czerwonego w mgnieniu oka stworzyć różowy.

Tym razem Tullet nie tylko zmusza nas do obracania książki. Każe nam ją zamykać i otwierać, przechylać. Przyda się także kilka mocniejszych wstrząsów dla zwiększenia efektu 😉 Za pomocą paluszków malujemy,  rozjaśniamy, przyciemniamy kolory. Czysta magia!

A wszystko zaczyna się od małej szarej kropki…

DSC_0030 DSC_0032

Mój syn uwielbia tą książkę. Pierwszy raz zaproponowałam mu ją gdy miał półtora roku i od razu ją pokochał. Nie wiem czy to jej zasługa (często rozmawialiśmy o kolorach, mam też inne książeczki o barwnej tematyce), ale syn w wieku 20 miesięcy świetnie rozpoznawał kolory i nie miał problemów z ich nazywaniem. Bardzo podoba mi się to, że na ilustracjach farby wyglądają bardzo naturalnie. Ma się wrażenie, że tam naprawdę coś jest rozchlapane na stronach. Aż prosi się, żeby chwycić za prawdziwe farby 🙂

„10 razy 10”

DSC_0014

 W książce tej znajdziemy tu wszelkiej maści ilustracje, które pomagają dzieciom policzyć do 10 i zachęcają do dalszego eksplorowania świata liczb. Różni się ona od poprzednich tym, że nie ma w niej miejsca na znaną nam już aktywność małego czytelnika. Nie trzeba nic naciskać, potrząsać, dmuchać itd. Tym razem Tullet postawił głównie na naukę liczenia, jednak w sposób, który pozwala dziecku uruchomić pokłady wyobraźni. Nie ogranicza się więc, ona wyłącznie do liczb.

Pojawiają się w niej również: motyw tworzenia kolorów, kształty, części ciała, co też pozwala nam na utrwalanie tego, co dziecko już poznało w poprzednich książkach. Dodatkowo znajdziemy dość ciekawy rozdział poświęcony zabawom grupowym. Książka daje również maluchom możliwość tworzenia własnych opowiadań. Można również poćwiczyć naukę dni tygodnia. Autor bardzo się starał, aby nie było tu miejsca na nudę.

Moim zdaniem książka ta nadaje się dla dzieci od 3 roku życia. Może jednak spodobać się także młodszym, jeśli potrafią już trochę liczyć.

Ja nie do końca jestem zachwycona ilustracjami w tej książce. Gdybym chciała być złośliwa (a niech tam, będę!), powiedziałabym nawet wprost, że ilustracje są brzydkie. Dla mnie dłoń z 10 palcami, twarz z 3 nosami, stopy wyrastające z głowy to za duża abstrakcja dla malucha rozpoczynającego przygodę z liczeniem.

DSC_0017 DSC_0023Zdecydowanie lepiej jeśli dziecko może odnieść się jednak do rzeczywistości. Nie odmówię jednak autorowi dużej pomysłowości i mimo wszystko zachęcam do zapoznania się z tą książką, może się ona bowiem spodobać Wam i Waszym dzieciom.

DSC_0028

Jestem ciekawa, co Wasze dzieci odpowiedzą na pytanie: „Co byś kupił za sto tysięcy złotych monet?”.