Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

DSC_0196

Strażnicy naszej codzienności, czyli niechciane rady

Niechciane „dobre” rady

Codzienność rodzica niesie  nieznane dotąd wyzwania. Starasz się wspierać i wychowywać swoje dzieci najlepiej jak potrafisz. W tym celu czytasz mądre książki, szukasz odpowiedzi na nurtujące cię pytania w internecie lub po prostu rozmawiasz z innymi ludźmi. Często jednak zamiast uzyskać pomocną radę otrzymujesz informacje, które przerastają twoje najśmielsze oczekiwania, bo oprócz kilku merytorycznych propozycji dowiadujesz się dodatkowo, że nieodpowiednio ubierasz, źle wychowujesz swoje dziecko, czytasz nieodpowiednie książki i na dodatek jak masz czelność czegoś nie widzieć!

Czasami nie trzeba nawet pytać, wystarczy po prostu znaleźć się w zasięgu wzroku strażników codzienności, by uzyskać całe multum rad, o które w ogóle nie prosiliśmy.

Jeśli chcesz dowiedzieć jak reagować na niechciane porady, czytaj dalej…

13425013855_8d49a78ac1_z

„Niech się wypłacze”. O regulacji emocji małych dzieci.

 

„Zostaw go, niech się wypłacze”, „nie biegnij na każde zawołanie dziecka”, „popłacze to przestanie”, „przecież musi trochę popłakać, żeby  się dobrze dotlenić”, ” nie pozwól dziecku wymuszać!”.

13425013855_8d49a78ac1_z

Na pewno wielu z was spotkało się tego typu komentarzami ze strony bliższego i dalszego otoczenia. Jednak to nie sam płacz dziecka stanowi problem, ale nasze niewłaściwe reakcje. Płacz to sygnał, a od nas zależy jak go odczytamy i jaki język emocji przekażemy naszym dzieciom.

Uwaga na cry it out! O szkodliwych metodach „wypłakiwania dziecka”

Na kilku stronach internetowych oraz w poradnikach i, o zgrozo, pseudonaukowych książkach, natknęłam się na niezwykle „skuteczne” metody  „oduczania dziecka płakać” oraz nauki samodzielnego zasypiania niemowląt.

Ustalono nawet pewnego rodzaju schemat postępowania, tak zwianą metodę „cry it out” lub inaczej „3-5-7″. 3-5-7, bo po, odpowiednio, trzech, pięciu i siedmiu minutach wolno zaregować na płacz i krzyki dziecka. Obojętne, jak dramatycznie by one nie brzmiały, wchodząc do pokoju dziecka nie można go brać na ręce ani nic do niego mówić. Trzeba tylko wejść, sprawdzić, czy nie zrobił sobie krzywdy i ponownie wyjść.

 

zapraszam do lektury całego artykułu …